Posty otagowane 'noise rock'

Z cyklu: niespotykane covery

IAD miałem przedstawić w inny sposób, ale po usłyszeniu jednego utworu musiałem zmienić plany.

Zespół gra psychodelicznogarażowonoiserockowe freakouty, co już samo w sobie jest dobre. MC5, Hawkwind i Can w jednym. Człowiek czuje się brudny jak po wypiciu rosyjskiego paliwa samolotowego (sam nie piłem, ale znajomi podobno próbowali), kiedy już nie czuje się smaku w ustach, a zabrakło czegoś innego do obalenia.

Utwór o którym mowię, to nibycover Like a virgin. Trzeba usłyszeć, żeby uwierzyć.

Tutaj.

Wrong place, right time

Pewnie można było lepiej to nagrać. Pewnie można było trochę bardziej odejść od wzorców. Pewnie wokalista mógłby mieć bardziej charakterystyczny głos. Pewnie mogliby mieć teksty po angielsku, żebym je rozumiał (podobno są dosyć specyficzne).

Co nie zmienia faktu, że Odcinanie uszu boliwijskim karłom (uwielbiam zdupne nazwy zespołów) mogliby spokojnie nagrywać w Amphetamine Reptile. Niestety, pochodzili z Serbii i pozostały po nich tylko mp3 z prób. Hałaśliwe i nienajlepsze, ale dla noiserocka wystarczą.

Tutaj.

Trzech Jezusów

Zagadka. O kim będzie ten wpis?

1. Teenage Jesus and the jerks (podpowiedź: nie, choć Lydia lunch rządzi)

2. Jesus Christ Allin (podpowiedź: nie, mimo że to mój ulubiony punk)

3. Jesus Lizard (podpowiedź: tak, trafiliście w dziesiątkę. Idźcie do najbliższej strzelnicy i odbierzcie pluszowego misia jako nagrodę. Powołajcie się na ten blog.)

Psychotyczne teksty, wokal i muzyka. Czego można chcieć więcej. Chyba tylko więcej darmowych utworów.

Tutaj.

Przepis na Hustler White

Składniki:
desperackie wokale Lydii Lunch
free punkowe granie God Is My Co-Pilot
skoncentrowany chaos Arab On Radar
nastoletnio luźne podejście
szczypta Rock’n'rolla dla smaku

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać w garnku i zagotować.

Proponowany sposób podania (trzeba wybrać Hustler White)

Blast from the past

Kolejna z wielu jeszcze wycieczek w moją przeszłość muzyczną. Wytwórnia, która uwielbiałem jako późny nastolatek w swoim zafascynowaniu noise rockiem. Obok Amphetamine Reptile była jedną z marek, do których, żyjąc w Polsce, nie miałem prawie wcale dostępu, a bardzo chciałem.

Ostatnio wygooglałem jej nazwę i co dziwne, muzyka wcale się nie zestarzała. Wciąż mogę słuchać bez niesmaku mp3 na ich stronie. Co lepsze, wciąż czuję dreszczyk emocji przy słuchaniu Arab on radar z ich chaotycznym noisepunkiem, Melt Banana z trzykrotnie przyspieszonym hardcore na kwasie, Brice Glace z Jimem O’Rourkiem próbującym dekonstruować rocka i innymi (Mr Quintron, Glying Luttenbachers,Ruins…)

Muzyka wydawana przez Skingraft się po prostu nie starzeje. Stoi na uboczu i czeka na nowych fanów.

Posłuchajcie sami.

Ucząc się nie mówić

Lubię Dislodgment za rozmontowywanie rockowych struktur w swojej muzyce. Robienie z nich coraz bardziej minimalistycznego brzmienia. Jak zaczynają z mniej lub bardziej gitarowym brzmieniem, tak kończą z rytmem wygrywanym na bębnie tworząc logiczny ciąg uproszczeń i gdzieniegdzie wkradających się hałasów. Pewnie można do tego dodać jakąć muzyczną ideologię i treść, ale moim zdaniem wizja artysty broni się sama.

Tutaj.

Uwolnić muzykę

Najbardziej lubię, kiedy muzyka ciągle mnie zaskakuje i zmusza do reakcji. Obojetne, czy nazwać to muzycznym ADHD albo ekstremalnym przypadkiem neofilii. Z tego powodu słuchałem noise i harsh noise (wciąż lubię), ale po odkryciu rożnego rodzaju muzyki improwizowanej stwierdziłem – to jest właśnie to.

Promotape Sun City Girls – legenda grająca od ponad 20 lat. Wciąż brzmi świeżo.’

Scissor Shock – mało znani, ale naprawdę warto. Rollercoaster po gatunkach muzycznych. Boredoms lubią , Sun City Girls lubią, ja ich lubię.

Psychodeliczne wykopaliska

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie perła znaleziona na Internet Archive. Sporo było ostatnio psychodelii, ale los tak chciał – będzie jeszcze więcej. Cierpcie, słuchacze. Jesli przetrwacie taką dawkę mózgotrzepa, będziecie godnymi czytelnikami mojego bloga(medali ani odznaczeń jednak z tego powodu nie otrzymacie).

Jeden z koncertów Acid Mothers Temple. – W archiwach jest ich więcej, o wiele. Warto, jeden z lepszych zespołów japońskiej psychodelii.

Smegma to klasyka psychodelicznego noise już od lat 70tych. Weterani Los Angeles Free Music Society, a to o czymś świadczy.

Blob znowu jest zdrowym psychodelicznym jamującym zespołem. Po tamtej stronie psychodelii, ostrzegam. Wciąż świetne.

Initial ma swoje przestrzenne jazzujace krautrocki. Nareszcie coś dla miłośników większej ilości melodii.

Minimum Dwelling Unit to rock’n'rollowa muzyka konkretna. Mi się podoba. O co chodzi?

Żyjecie? To dobrze.

W 100% subiektywnie

Ostrzegam wszystkich: w tej właśnie chwili zawieszam wszelkie pozory obiektywności i zamieniam sie radykalnego fanboja. Sprawa jest prosta. Uwielbiam Kazu Makino. Jest Japonką i śpiewa lub szepcze, jakby przeżywała orgazm. Więcej mi do szczęścia nie potrzeba.

Fakt, że gra i śpiewa w Blonde Redhead, zespole, który również lubię, a który nawiązuje do no wave, postrocka i noise popu tylko dodaje i tak już wystarczających zalet. Czy mówiłem już, że jestem fanbojem? Niewystarczająco, chyba.

Kiedy trzeba, muzyka jest delikatna, w innych przypadkach głośniejsza. Oparta o dosyć skomplikowane struktury muzyczne i nie znudzi po dwóch przesłuchaniach. Ma emocje i nie starzeje się mimo, że przypomina mi czasy, kiedy byłem nastolatkiem.

Oceńcie sami.

hippiefreeimprovpsychedelicnoisespacefolk

Nazwać to tak czy inaczej, ludzie są dobrzy w tym co robią. Ich pomysł na muzykę jest prosty, wręcz bardzo prosty – zebrać się w kilka osób w jakimś publicznym miejscu i improwizować muzykę. Nagrać swoje dźwięki i udostepnić je w sieci. Najważniejsze, że to działa.

Co grają? Odpowiedź jest podana w tytule. Mi osobiście kojarzą się Acid Mothers Temple, Trees i innymi hippisowskimi komunami, Skullflower, Hawkwind i właśnie z elementami free improv, jednak przy tym wszystkim są bardzo przystępni i nie odrzucą mniej w zaprawionych bojach słuchaczy. Zazwyczaj. Czasami wchodzą w bardziej noisowopsychodeliczne brzmienia i wtedy lubię ich jeszcze bardziej. Gdybym palił trawę lub brał kwas, to tylko do tego.

Mogę tylko polecić Children of the Drone.

Następna strona »



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.