IAD miałem przedstawić w inny sposób, ale po usłyszeniu jednego utworu musiałem zmienić plany.
Zespół gra psychodelicznogarażowonoiserockowe freakouty, co już samo w sobie jest dobre. MC5, Hawkwind i Can w jednym. Człowiek czuje się brudny jak po wypiciu rosyjskiego paliwa samolotowego (sam nie piłem, ale znajomi podobno próbowali), kiedy już nie czuje się smaku w ustach, a zabrakło czegoś innego do obalenia.
Utwór o którym mowię, to nibycover Like a virgin. Trzeba usłyszeć, żeby uwierzyć.