Posty otagowane 'klasyczna'

Zapraszam do eksperymentu

Nie, nie będzie bolało. Poświęćcie chwilę dla ciekawego multimedialnego doświadczenia.

Wyszukajcie malarza renesansowego Hansa Baldunga i oglądajcie jego obrazy i ryciny do muzyki zespołu Atomnaya Smena. Co je łączy?

Czarownice. Baldung uwielbiał je malować, a Atomnaya Smena nagrała album poświęcony kijowskiej Łysej
Górze, legendarnemu miejscu sabatów. Trochę symfoniczny, trochę elektroniczny, trochę awangardowy, trochę jazzowy.

Jak dla mnie wyjdzie z tego piękny medialny mashup.

Warto.

Strawiński chichocze w zaświatach

Lustmord powiedział kiedyś:

Zazdroszczę chrześcijanom, mają tyle dobrej muzyki.

Dla nieznających Lustmorda – to jeden z pierwszych muzyków ambientowych, przeszczepił początkowe pomysły Briana Eno na grunt industrialu prowokując tym samym gigantyczny rozwój dark ambientu, jaki znamy dzisiaj (Zgadza się, nie lubie dark ambientu. Za dużo go jest i wybrać cokolwiek dobrego to naprawdę duży ból. No i bywa nudny.)

Podobnie musiał pomysleć P. Turner – fani muzyki klasycznej mają dużo dobrej muzyki. Dlatego wział klasyczne nagrania orkiestrowe i zturntablizował je na noise i muzykę eksperymentalną. Wyszło mu to naprawdę świetnie*. Prywatnie pisząc, jedno z moich lepszych odkryć netaudio.

Tutaj.
Tutaj zaś bardziej noisowo.

*Co nie zmienia faktu, że spóźnił się o co najmniej 50 lat. Muzyka współczesna ma często więcej wspólnego z noisem niż klasycznymi nagraniami. Wciąż jednak warto.

Wagner

Mam swoją teorię na temat opery – to po prostu wrestling dla inteligentów. Całkowita teatralność i często tylko pozorowana fabuła, którą trzeba dodatkowo doczytywać w librettach, przesadzone dekoracje, gesty i pozy, a wszyscy wiedzą, że i tak chodzi o muzykę.

Dlatego, choć wiem, że za Wagnerem stoi skomplikowana historia, mistyka i inne tego rodzaju rzeczy, to bawi mnie w nim właśnie muzyka i gruba pani, która śpiewa.

Tutaj można ściągnąć podcasty z festiwali w Bayreuth, mekki fanów Wagnera. Satysfakcja gwarantowana.

Wiosna idzie

Dzisiejszy wpis jest zainspirowany przez człowieka, któremu doręczam listy. Strawińskiego mieszkającego na ulicy Wiosennej.*

Nie znam się na muzyce klasycznej i współczesnej. Co prawda mam kilka klas szkoły muzycznej i szczątki wiedzy kołaczą mi sie w głowie, ale nie radzę nikomu pytać mnie o teorię i szczegóły techniczne. Nie przeszkadza mi to jednak lubić muzykę klasyczna. Po prostu podchodzę do niej bez większych oczekiwań i bagażu doświadczeń.

Właśnie kompozytorem, którego mogę słuchać bez końca, jest Igor Strawiński. Skomponował Święto wiosny, Pietruszkę, Ognistego ptaka. Najbardziej znany z pierwszej wymienionej przeze mnie kompozycji – historia o tym, że wywołal pierwszym wykonaniem baletu zamieszki wsród widowni, jest już tak sztampowa, że prawie nie zasługuje na wzmiankę.

O samej muzyce pisał nie będę, a odeśle do wikipedii. Tłumaczą tam lepiej niż zrobiłbym to ja. Mogę za to polecić dwa darmowe wykonania baletu.

Do posłuchania

*Nie żartuję.



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.