Posty otagowane 'improwizowana'

Noc miłości, a tak się starałem…

…i znowu wyszło na to samo. W ramach uprzyjaźniania bloga dla postronnych myślałem o wrzuceniu tego, ale nie dałem rady przesłuchać nawet pierwszego utworu. Za miłe, za bardzo wygładzone, brzmi jak muzyka do windy albo podkładu dla didżeja w radiu dla czterdziestoletnich biznesmenów. Nudne, po prostu.

Musiałem ratować się Nocą miłości i ich koncertem. Oni mieli wszystko, co lubię. Japoński psychodeliczny rock w stylu Les Rallizes Denudes i Acid Mothers Temple, krautrock, dronowate improwizacje, hałasy i elementy free improv. Intensywne i narastające. Mieszanka stanowiąca miód dla mego ucha.

Wiem, że odstraszyłem tym opisem sporą część możliwych słuchaczy, ale wiecie co? Jeśli czytacie tego bloga, to powinniście przyzwyczaić. Właśnie.

Tutaj.

Muzyka do uprawiania seksu

Ta muzyka cię podnieci. Zmusi do niekontrolowanych erotycznych zachowań. Seksu z każdą lub każdym, kogo napotkasz…

…jaaaasne, już to widzę. Osoba, którą podnieca muzyka improwizowana, byłaby raczej dziwna. Co nie zmienia faktu, że Antitheses duetu rosyjskich muzyków to dobra rzecz. Słychać zgranie ze sobą i choć nie ma tu wielkich fajerwerków, to zdrowa improwizacja z elementami free jazzu daje radę.

Do polecenia warto powiedzieć, że jeden z muzyków grał ze wszystkimi możliwymi tuzami awangardy i udzielał się w Totalitarian Music Sect

Warto.

Dla fanów free jazzu

Mógłbym pisać dłużej, ale zadam tylko jedno pytanie. Lubisz Johna Zorna z jego freegrindjazzową improwizacją?

Polubisz też to.

We don’t play nice

Ogłaszam powrót do formy po lżejszych brzmieniach i w tym wpisie nie będzie miękkiej gry. Noisowogitarowoimprowizowane freakouty. Wciąż nie jest najcięższa muzyka, jak na moje miedziane uszy, ale miło się słucha takich bezpretensjonalnych hałasów. Polecam.

Naughty Arabia.

Thomas, to Elvis. Elvis, to Thomas.

Pisałem o cosmic cartel. tym razem napiszę o muzyce w podobnym w stylu, ale wykonanej właściwie. Bez miękkiej gry i popowych podchodów. Nie, żebyn\m narzekał na Cosmic Cartel, ale czegoś mi w ich muzyce brakowało.

Thomas Fiancette wypełnia tę lukę. Jest etniczny, free i elektroniczny jednocześnie. W jego muzykę wchodzi się łatwo i nie chce sie wyjść. Jednak wyraźnie słychać, że wie, co robi i to jest najważniejsze, co odróżnia go od Cosmic Cartel. Kolejne łagodne wejście w muzykę improwizowaną, która nie jest tak straszna jak się wydaje.

Tutaj.

Syberyjska synestezja

Mam problem z albumem Gulstry Artiklera. Jest świetny, to muszę przyznać. Kłopot pojawia się próbie opisania dźwięków. Przychodzą mi na myśl filmy Andrieja Tarkowskiego, album z malarskimi impresjami muzycznymi Isuzu Kochiwy, rosyjski awangardowy folklor z tego wpisu.

Różnorodne dźwięki, od field recordings do elektroniki, akustycznych instrumentów i ludzkich głosów tworzą swietną organiczną całość nie rażącą tanim ambientem. Zaskakującą ciepłą i głęboką.

Posłuchajcie sami.

Uwolnić muzykę

Najbardziej lubię, kiedy muzyka ciągle mnie zaskakuje i zmusza do reakcji. Obojetne, czy nazwać to muzycznym ADHD albo ekstremalnym przypadkiem neofilii. Z tego powodu słuchałem noise i harsh noise (wciąż lubię), ale po odkryciu rożnego rodzaju muzyki improwizowanej stwierdziłem – to jest właśnie to.

Promotape Sun City Girls – legenda grająca od ponad 20 lat. Wciąż brzmi świeżo.’

Scissor Shock – mało znani, ale naprawdę warto. Rollercoaster po gatunkach muzycznych. Boredoms lubią , Sun City Girls lubią, ja ich lubię.

United colors of funk

Znowu weekend i powtórka z tanecznofunkowych rytmów. Do rzeczy i od razu na densflor:

The Hot Grits – zwycięzca tego wpisu. Groove na swoim miejscu, feeling, a The Meters i okolice soul/funk lubią jeszcze bardziej niż ja. Intensywne.

FunkTank.net – tylko dwa utwory, ale warto sprawdzić. Jazz i improwizacja z mocno funkową podstawą. Gdybym nie podrzucał linka do The Hot Grits, byliby najlepsi. Tak tylko drugie miejsce.

MC Doidera – kiedy piszę o funku, nie może zabraknąć muzyki brazylijskich slumsów. Dobre jak zwykle.

Psychodeliczne wykopaliska

Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie perła znaleziona na Internet Archive. Sporo było ostatnio psychodelii, ale los tak chciał – będzie jeszcze więcej. Cierpcie, słuchacze. Jesli przetrwacie taką dawkę mózgotrzepa, będziecie godnymi czytelnikami mojego bloga(medali ani odznaczeń jednak z tego powodu nie otrzymacie).

Jeden z koncertów Acid Mothers Temple. – W archiwach jest ich więcej, o wiele. Warto, jeden z lepszych zespołów japońskiej psychodelii.

Smegma to klasyka psychodelicznego noise już od lat 70tych. Weterani Los Angeles Free Music Society, a to o czymś świadczy.

Blob znowu jest zdrowym psychodelicznym jamującym zespołem. Po tamtej stronie psychodelii, ostrzegam. Wciąż świetne.

Initial ma swoje przestrzenne jazzujace krautrocki. Nareszcie coś dla miłośników większej ilości melodii.

Minimum Dwelling Unit to rock’n'rollowa muzyka konkretna. Mi się podoba. O co chodzi?

Żyjecie? To dobrze.

Free jazz i już

Unikałem rozpoczęcia cyklu o free jazzie i improwizacji. Z bardzo prostego powodu. Bardzo ciężko o tym pisać. Pułapki technicznego żargonu lub nadmiernego poetyzowania dla oddania nastroju i odczuć(dronowate dźwiękokształty z starych zinów i distro katalogów do tej pory straszą mnie po nocach) są ogromne.

Zacznę więc prosto – lubię free jazz i improv. Lubię świeźość chwili, kiedy pozornie luźne dźwięki niespodziewanie zaczynają w zderzeniu ze sobą lub przeplataniu pomiędzy zaczynają tworzyć szerszą nawet niekoniecznie strukturę, a sens, żeby za chwilę się przeformułować w coś nowego. Czasami można to porównać do oglądania telewizji w obcym języku – niezrozumiałe słowa i obrazy nagle wskakują na swoje miejsce w układance. Czasami to bardziej podskórne, organiczne wrażenie budowane przez cały utwór. Innym razem to geniusz na poziomie Love Supreme i przekazanie wizji autora bez ograniczeń gatunków i wstępnych założeń.

Czasami zaś lubię ciężki jazgot Painkillera i gwałcenie sobie mózgu i bębenkow czystą i głośną kakofonią dźwięków. Wtedy też free jazz/improv dobrze spełnia swoje zadanie i jest dobrze i przyjemnie. Lubię free jazz i improwizację.

Na pierwszy ogień pójdzie rosyjski zespół Totalitarian Music Sect



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.