Posty otagowane 'gitary'

Wszystko jest w nazwie

Kiedy go znalazłem, wiedziałem, że będzie dobry. Po prostu wiedziałem. Jeśli ktoś potrafił taką nazwę dla zespołu, musi też mieć wystarczające jaja, by dobrze grać. Powtórzcie za mną:

Cheb Samir and the black souls of Leviathan.

Powtórzcie jeszcze raz, próbując poczuć te słowa w ustach:

Cheb Samir and the black souls of Leviathan.

Właśnie. Obiecuje beatnikowską poezję, garażowe in-your-face, bluesowego wolnego ducha. Co najważniejsze, zespół dorównuje swojej nazwie. To jest wyczyn. Jon Spencer byłby z nich dumny.

Tutaj.

Rockandrollowa mantra

Beasts of bourbon doskonale podsumowali rocka:

Po prostu się urodziłem, nie ma we mnie nic wyjątkowego
Nie mam żadnego daru ani tajemnicy
To, co widzisz, dostaniesz…

Nie mam żadnego specjalnego powodu i go nie potrzebuję

Taka jest właśnie recepta na dobry, mocny rock i rock’n'roll. Gram, bo chcę, wyrzucam całe mięso na wierzch. Wiedzieli to Undertones w Teenage kicks. Big Black w Kerosene, PJ Harvey w 4 track demos. Tacy też są Crash Normal.

Hałaśliwy, garażowy rock and roll. Czasami brakuje produkcji i selektywności brzmienia, ale wiecie, co? O to właśnie chodzi. Charyzmą i energią mogliby obdzielić kilka innych zespołów.

Warto.

Najlepsi najszybciej odchodzą

W mojej klasyfikacji Minutemen to zespół z pierwszej trójki grup rockowych. Oficjalnie grali punka, ale zamykanie ich w tej kategorii powinno karalne. Grali tylko pięc lat, ale zrobili więcej niż większośc będzie mogła muzycznie osiągnąć. Nie przedłużając więc, proponuję spotkanie z legendą.

God speed, D Bone.

Tutaj.

Świąteczne gitarowe prezenty

Jeśli chodzi o muzyke gitarową, mam swój gust – powinno być garażowo, z rozstrojonymi instrumentami i surowo. Dodatek bluesa i prymitywnego rock’n'rolla mile widziany. Oblivians, Pussy Galore, Jon Spencer’s Blues Explosion, wszystkie zespoły Kima Salmona. Jednak to nie o nich będzie ten wpis.

Od jakiegos tygodnia moimi nowymi idolami są Zombie Prom Queen i Phallus. Oba mają wszystko, co lubię oraz konieczną do wyróżnienia się z tłumu garażowych zespołów charyzmę i brud życia na rynsztokach. ZPQ skupia się na pierwotnym, surowym blues rocku z naciskiem na blues. Phallus z kolei gra z kolei rozjechany, rozstrojony i całkowicie garażowy swamp noise’n'roll. Ma świetne covery Tears in Heaven i Louie Louie.

Co jeszcze mogę o nich napisać? Są świetne, nieokiełznane i darmowe. Nie można więcej chcieć.

Phallus – Deepthrated
Zombie Prom Queen – Stone cold and gray



Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.