Muszę się przyznać, Kabałę opanowałem w stopniu co najwyżej podstawowym. Wiem, że dla każdego szanującego się okultysty to baza dla dalszych działań, ale kto twierdzi, że jestem szanującym się okultystą?
Argyle-E (sam się tak nazwał, proszę mnie nie winić) idzie w ślady Zeva (co przypomina mi, żebym znowu sięgnął do jego płyt) i nagrał płytę bedącą medytacjami nad kolejnymi sefirotami. Trudno mi ocenić wartość ezoteryczną tego albumu, ale dronowy ambient i elektronika dają radę.