Szajny, faking hapi sundej morning
październik 10, 2008
Jest coś w ukulele, co zmusza ludzi do grania radosnych, pozytywnych utworów. W sumie odpowiada mi to. Jeśli chcę posłuchać muzyki w luźny, niedzielny poranek, to odpowiednia rzecz. Takie są właśnie dwa albumy The Jolly Fellow Ukulele Band. Klasyczne, lekko oldskulowo kabaretowe, ale wystarczy, żeby mnie ukoić. Jakość, jak na lo fi, nawet dobra. Oceńcie sami.
P.S. Żarcik autora muzyki – na swojej stronie pisze, że gra death metal.
Prezent dla mnie
lipiec 27, 2008
Ten wpis jest czysto prywatny. Lubię ukulele i próbuję na nim grać różne punki i rock’n'rolle, ale jak słucham Jake’a Shimabukuro, to wiem, że powinienem swój instrument wrzucić do szafy i sie nie ośmieszać. Po prostu nie ćwiczyłem gy na uke przez naście – dwadzieścia lat.
Posłuchajcie jego koncertów na internet archive: