Wszystko jest w nazwie

październik 17, 2008

Kiedy go znalazłem, wiedziałem, że będzie dobry. Po prostu wiedziałem. Jeśli ktoś potrafił taką nazwę dla zespołu, musi też mieć wystarczające jaja, by dobrze grać. Powtórzcie za mną:

Cheb Samir and the black souls of Leviathan.

Powtórzcie jeszcze raz, próbując poczuć te słowa w ustach:

Cheb Samir and the black souls of Leviathan.

Właśnie. Obiecuje beatnikowską poezję, garażowe in-your-face, bluesowego wolnego ducha. Co najważniejsze, zespół dorównuje swojej nazwie. To jest wyczyn. Jon Spencer byłby z nich dumny.

Tutaj.

Jeśli chodzi o muzyke gitarową, mam swój gust – powinno być garażowo, z rozstrojonymi instrumentami i surowo. Dodatek bluesa i prymitywnego rock’n'rolla mile widziany. Oblivians, Pussy Galore, Jon Spencer’s Blues Explosion, wszystkie zespoły Kima Salmona. Jednak to nie o nich będzie ten wpis.

Od jakiegos tygodnia moimi nowymi idolami są Zombie Prom Queen i Phallus. Oba mają wszystko, co lubię oraz konieczną do wyróżnienia się z tłumu garażowych zespołów charyzmę i brud życia na rynsztokach. ZPQ skupia się na pierwotnym, surowym blues rocku z naciskiem na blues. Phallus z kolei gra z kolei rozjechany, rozstrojony i całkowicie garażowy swamp noise’n'roll. Ma świetne covery Tears in Heaven i Louie Louie.

Co jeszcze mogę o nich napisać? Są świetne, nieokiełznane i darmowe. Nie można więcej chcieć.

Phallus – Deepthrated
Zombie Prom Queen – Stone cold and gray