Po prostu punk

czerwiec 15, 2009

Australia jest dziwna. Działali w niej Hugo Race (współpracownik Nicka Cave’a, tego ostatniego średnio trawię, za to Race wchodzi mi gładko), Kim Salmon i wszystkie jego zespoły, Radio Birdman i inni. mieli swój specyficzny styl.

The Scroungers choć też pochodzą z Australii, to nie grają niczego skomplikowanego. Punk w czystej postaci, trochę gówniarski w swojej pozie, surowy i nienajlepiej nagrany. Jednak o to w punku chodzi i kiedy oceniać po emocjach, jakie we mnie budzą, to sprawdzają w 100 procentach. Więcej nie trzeba.

Warto.

To jest blues!

luty 22, 2009

Uwielbiam Charliego Pattona, a Nowhere Boy Simon przekazuje jego ducha i styl tak bardzo, jak tylko się da, nie tracąc przy tym ze swojego charakteru. Mocny akustyczny blues. Energia i atmosfera. Naprawdę warto. Nawet surowe nagranie dodaje do muzyki, a nie odejmuje. Potwierdza tylko moją teorię, że blues był w swoich czasach jak punk.

Trzeba.

Czasami nie trzeba wiele pisać, zespół najlepiej sam się przedstawia.

gypsy crust pirate folk punk fiddlin’ banjo clarinet

Trzeba więcej? Proszę bardzo, cygańsko brzmiący folk z punkowymi naleciałościami i wykorzystujący klarnet, banjo. Czasami kapka jazza płynąca z klarnetu plus coś, co mi zalatuje ragtimem.

Strona z zipem.

W jednym z poprzednich postów pisałem o Minutemen jako o jednym z najdoskonalszych zespołów gitarowych, który za wcześnie zszedł ze sceny. Wciąż tak uważam. Don’t mean maybe też ich lubią i słychać to w ich muzyce. Przekraczanie granic punka, ciepłe kalifornijskie brzmienie z naleciałościami bluesa i funka. Muzyka bez granic. Wokalista ma głos, jaki lubię. Podstawa.

Warto.

Punk i okolice

październik 26, 2008

W przypadku Horror powinni wypowiadać się znawcy gatunku. Podobno wzorują się na Motorhead, Discharge i Anti Cimex. Krótkie śledztwo na temat powyższych wykonane na jutubie wskazuje, że to prawda. Tak, czy inaczej, takie granie mi podchodzi i nawet nie rażątak bardzo próby metalowych solówek.

Warto.

Szok szybko się starzeje

lipiec 27, 2008

Dobrym przykładem jest kino transgresji. Filmy nagrywane w latach 70tych przez punków uważających, że prawdziwa sztuka powinna przekraczać granice dzisiaj raczej nudzą słabym warsztatem albo są na tyle miękkie, iż byle teledysk pop je przebija.

Niby są fabuły w rodzaju: Chłopak wraca dodomu i zastaje w łazience ciało swojej dziewczyny która popełniła samobójstwo. nie zwraca na to uwagi i robi kupę. Nie ma papieru więc podciera się obrazkiem z Jezusem, a następnie spuszcza się martwej dziewczynie w usta. No i co z tego?

Zresztą, oceńcie sami.

Tutaj.

Tylko crust może być tak oczywisty. Chłopcy z Another Terrorist Organisation i Das Gestapo starają się być tak twardzi, jak tylko mogą, ale dla moich ciężko doświadczonych uszu brzmią jak kalifornijski, radosny punk.

Po prostu.

W mojej klasyfikacji Minutemen to zespół z pierwszej trójki grup rockowych. Oficjalnie grali punka, ale zamykanie ich w tej kategorii powinno karalne. Grali tylko pięc lat, ale zrobili więcej niż większośc będzie mogła muzycznie osiągnąć. Nie przedłużając więc, proponuję spotkanie z legendą.

God speed, D Bone.

Tutaj.

Polityczne długi

czerwiec 28, 2008

Najpierw wstęp osobisty. Był czas, kiedy bawiłem się w anarchizm. Drążyłem temat, chcialo mi się mieć poglądy polityczne i w ogóle być bardziej aktywnym. W końcu jednak poszedłem do pracy, a polityka zeszła na dalszy plan. Wciąż, mimo wszystko, odróżniam PJ Proudhona od PJ Harvey, a koreańscy anarchiści mają u mnie szacunek za Shinmin. Gdzieś w tle kołaczą idee i pomysły. W jakiś sposób na mnie oddziaływują (Obywatela zdarza mi się przeczytać nawet teraz, polecam).

Co ma to do muzyki? Proste. Kiedy znalazłem składanki zespołów wywodzących się od lub wspierających Zapatystów, to musiały się one pojawić na blogu.

Nie znaczy to, że to słaba muzyka. Niekoniecznie dzieło sztuki, ale na pewno przyjemne brzmienia od latynoskiej przez reggae, ska, punk i okolice rocka. Na tyle, ile rozumiem z hiszpańskiego, poruszają tematy Zapaty. Na luźne słuchanie nadaje się na pewno, a kilka perełek też można znaleźć.

Część 1
Część 3
Część 4
Część 5
Część 6

Jak łatwo zauważyć, aktualizacje stały się rzadsze. Jednak blog przekroczył pięścdziesiątkę, a w tym wieku żyje się wolniej. Zazwyczaj. Na pomoc przychodzi punk’n'rollowa viagra i przykład Jona Spencera lub Micka Collinsa.  Spójrzcie na to:

Niech się schowają indierockowi prawiczkowie – Jon Spencer rządzi. Koniecznie obejrzyjcie do końca. Niestety nie ma darmowych mp3.

Mick Collins nie jest gorszy. Garażowy soul’n'punk. Grany przez murzyna z Detroit. Co może być lepsze?

Czas na mp3:

Viagra nr 1

Viagra nr 2