Vaatican Records
styczeń 24, 2009
Na stronę tego wydawnictwa warto zajrzeć choćby dla ściany okładek. Po raz pierwszy projekty graficzne dla netlabela w jakiś sposób mnie poruszyły. Doskonale przy tym oddają muzykę wydawaną przez to wydawnictwo – surrealistyczną, soundtrackową elektronikę we wszystkich odmianach. Nie przejrzałem jeszcze wszystkiego, ale na pewno ściągnąć Zama. Skrzyżowanie Esquivela i Corneliusa podlane kwasowym, filmowoturntablizmowym nastrojem.
Resztę sprawdzajcie sami, na pewno znajdziecie coś dla siebie. Albumów jest naprawdę dużo.
Zlali mi się do środka
październik 25, 2008
Znowu napisali wszystko za mnie i nic lepszego nie wymyślę. Całkowity mashup wszystkiego ze wszystkim, w dodatku edukacyjny. Przedstawienie historii cut up, samplingu w 60minutowym utworze. Co najważniejsze, dobrze się tego słucha.
Dodatkowo można bawić się w zgadywanie, skąd pochodzi każdy fragment i szpanować przed znajomymi swoją wiedzą muzyczną. Fajnie, nie? Polecam.
Sałatka
październik 8, 2008
Składniki:
atmosferyczne ballady alt country i folk
mniej lub bardziej przypadkowe sample
hałasy i glitche układane w click’n'cutowe beaty
Wymieszaj dokładnie.
Co dziwne, wychodzi bardzo smaczna mieszanka. Różne źródła, ale w całokształcie nie wychodzi tak rozjechanie – jest wyraźna myśl przewodnia w utworach, która trzyma wszystko w ryzach i nadaje im dramaturgii.
Grunt to się dobrze zestarzeć
październik 1, 2008
Retrospektywy to dobra rzecz. Rzadko bywają całkowicie obiektywne i pokazują najczęściej, co autor myśli o swojej muzyce w obecnej chwili jednak mimo wszystko dają pewien obraz rozwoju zespołu/muzyki. Widać to wyraźnie na przykładzie Blanketship.
Zaczynali jako psychodeliczny zespół z lekko transowymi odjazdami w stronę eksperymentu muzycznego. Wciąż mimo to z przyjazną dla ucha melodię i czasami nawet rockowy feeling. Z czasem dojrzeli i ich utwory są bardziej przemyślane, nie oparte już o proste skojarzenia. Zaczęli bawić się trochę plądrofonią, przez co piosenki mają więcej warstw. Nabrali umiejętności. Co tu dużo mówić, są o wiele lepsi. Jeśli miałbym polecać, to właśnie późniejszy okres twórczości.
Z poczatkowego okresu działalności zostało zamiłowanie do okazjonalnych freakoutów i psychodelii. Wciąż nie są najbardzie odjechanym zespołem na tej planecie, ale rozbudowanie brzmienia i treści wyszło na dobre.
Tutaj można ściągnąć przegląd ich twórczości.
Znacie? To posłuchajcie.
wrzesień 27, 2008
Każdy zna My life in a bush of ghosts. Brian Eno, David Byrne, początki samplowania, pierwociny hip hopu i elektroniki w kształcie, jaki znamy obecnie , tra la la, itp. Cokolwiek by nie sądzić o obu panach (wolę Keitha Le Blanca, mówiąc szczerze), swoje do rozwoju muzyki dołożyli (nie zapominając o biorącym udział w nagraniu płyty Billy Laswellu). Wiecie, że album ma już 27 lat?
Na 25lecie twórcy postanowili wydać reedycje ze specjalną wkładką. To właśnie ona będzie tematem tego wpisu. Udostępnili dwa utwory z płyty do samplowania, modyfikowania i późniejszego umieszczania na tej stronie.
Można przeglądać przeróbki, głosować i ogólnie bawić się na wiele sposobów. Polecam.
Historii ciąg dalszy. Ktoś zebrał część remiksów i zrobił z tego album. Darmowy, do ściągnięcia na Internet Archive. Wersje są różne, ale miło jest porownać współczesne wizje muzyczne z ich praszczurem.
Ostateczny album pop
czerwiec 22, 2008
Słuchając Tits of America żałowałem, że nie wziąłem żadnych narkotyków. Choć w sumie to niepotrzebne. Album sam daje takie wrażenie.
Nie zrozumcie mnie źle. To jest album popowy. Ostateczny album popowy. W ciągu niecalej godziny dokonuje dekonstrukcji całej amerykańskiej popkultury w rollercoasterze brzmień, melodii, nawiązań i sampli. Wyobraź sobie, że w twoje uszy wlewa się maksymalnie skondensowana skondensowana kultura, o której nie miałeś pojęcia. Efekt będzie na początku raczej oszałamiający, ale nie trzeba się tym przejmować tylko włączyć płytę jeszcze raz, a później kolejny. naprawdę warto.
Psychiczny pejzaż Ameryki w godzinnym streszczeniu. Wiesz, że tego chcesz.
O pisaniu bloga
kwiecień 19, 2008
Regularne pisanie na mp3bloga przypomina pracę. Pracę na pół etatu, ale zawsze. Siedzę przed monitorem. Przedzieram się przez setki nagrań oceniając ich jakość i sens umieszczenia na swoim blogu. Piszę wstęp do linka, żeby czytelnik nie poczuł się oszukany gołym odnośnikiem.
Nie chcę jednak na nikim stosować emocjonalnego szantażu. Piszę tego bloga dla zabawy i możliwości podzielenia się radością odkrycia dobrej muzyki. Kiedy wreszcie znajdę właściwy netlabel czy zespół, czuję się, jakbym trafił na żyłę złota. Zmęczony, z sieczką w uszach, ale podekscytowany.
Tak właśnie czułem się przy znalezieniu Top-40. Rosyjski, naprawdę eklektyczny netlabel – od jazzu, muzyki współczesnej, improwizowanego folku do techno, rave, ambient. Wszystkie nagrania są naprawdę dobrej jakości i można je sciągać w ciemno(zakładając, że trafi się na coś w swoim guście). Szczególnie polecam:
Summer Time Summer Time – doskonały jazz z doskonałym brzmieniem. Zazwyczaj mniej mi podchodzi bardziej tradycyjny jazz, ale tutaj mamy do czynienia z czymś naprawdę dobrym.
Gultskra Artikler Ethnic Live – field recording, elektroakustyka, awangarda oraz kilka innych muzycznych gatunków swobodnie wymieszanych i tworzących mocne, głębokie i przemyślane nagrania.
Denis Zabavsky Folk Avangard SuperDrive – wszystko zawiera się w tytule. Mistrzowskie improwizacje na bałałajce, rosyjski folk w emocjach równy nagraniom Dreva, Hilki Mychajło Chaja, Kapeli ze Wsi Warszawa. Jeśli ktoś zna te nazwy i nazwiska, wie, o jaką potęgę chodzi. Jeśli nie, wciąż polecam przesłuchanie.
Motor Dragon – plunderphonics i field recordings w pełnej krasie. Warto.
Co może wyniknąć z nagłej zmiany planów? Dobra muzyka na pewno
kwiecień 3, 2008
Napiszę od razu – ten wpis miał być o czym innym. Kiedy jednak szukając czegoś dobrego do serii o free jazz/impro(będzie, nie bójcie się) trafiłem na Chenarda Walckera, wiedziałem, że muszę o nim napisać.
Po pierwsze, ma fajne funkowe brzmienia. Po drugie jego nie funkowe utwory są równie dobre. Po trzecie, jest darmowy i jest go dużo. Więc kim jest Chenard Walcker?
Chenard Walcker is a French samplecore artist layering large slabs of pop music, obscure funk, soundtracks, etc.
Miesza wszystko ze wszystkim i jest na tyle płodny, że jego produkcjami można obdzielić co najmniej trzech innych artystów. Płynne przejścia i świetne wykorzystanie sampli tworzą nową jakość w każdej piosence. Dobry muzyk po prostu.
Nagrał między innymi:
Archisex
Zyne
Sweet Kali Breathe
The Pusher
Ze wskazaniem na The Pusher – stworzone z 500 utworów z lat 60/70tych. Piękna rzecz.