Pewnie nie ostatni wpis o świętach. Tym razem ostateczny film o świętym Mikołaju.

Santa Claus conquers the Martians

Fabuła jest prosta. Film zaczyna się reportażem z warsztatu Gwiazdora na biegunie oglądanym, jak się okazuje, przez smutne marsjańskie dzieci. Zauważa to ich ojciec, który postanawia porwać świętego na Marsa. Marsjanie to zimne i logiczne sukinsyny i nie rozumieją emocji, ale święty to zmieni. Zerowe aktorstwo, zerowe dekoracje, idiotyczna fabuła. Klasyczne kino klasy Z z lat 50tych. Nie wolno zapomnieć o marsjańskich hełmach zrobionych z przypadkowo sklejonych antenek, rurek i sprzętów kuchennych.

Film rządzi. Jest za darmo, więc rządzi tym bardziej. Musicie go obejrzeć – to jest rozrywka!

Tutaj.