Wolno mi, a co?
sierpień 4, 2008
To mój blog i setny wpis w dodatku. Nie będzie szumów, pisków i innej awangardy. Wyciągnijcie się wygodnie na leżakach, pijcie drinki i słuchajcie meksykańskiej orkiestry. Fajnie jest.
The Ultimate Elvis Collection 4
lipiec 6, 2008
El Vez to meksykański naśladowca Elvisa, który postawił sobie wielki cel. Używa tego kostiumu do przekazywania społecznych treści. Dodatkowo mocno bawi się warstwą muzyczną. Niestety znowu brak mp3.
Reportaż o El Vezie
El Vez rządzi na koncertach
Wpis osiemdziesiąty. Temat: Bałtyk
czerwiec 28, 2008
Jeden ze znajomych wrócił z surfowania po Bałtyku. Nie wiem, co w tym widział. Nasze morze jest brudne, syfiaste i śmierdzi, a wypoczynek drogi. Jednak ja nawet nie umiem pływać, a leżeć jek zgniła ryba na plaży też nie lubię. Pewnie nie wiem, o czym mówię. Najprawdopodobniej zazdroszczę mu wakacji. Jak uda mi się wziąść dzień urlopu na żądanie, to będzie dobrze.
Wiem za to, że znalazłem porządny surf rock, gatunek, który obok punka i Elvisa próbuję grać na ukulele. Tego na pewno warto posłuchać.
Monsters from Mars
Los Delgadillo – meksyański surfing
ADSR – surf punk)
Pod wpływem
czerwiec 28, 2008
Kolejny etnograficzny rarytas dla amatorów takich brzmień. Reszta może to polubić albo odrzucić. Zapis szamańskiego rytuału z udziałem halucynogennych grzybów w wykonaniu Indian Mazatec z Meksyku. Rdzenna poezja konkretna. Resztę trzeba posłuchać samemu.
Tutaj zip.
Polityczne długi
czerwiec 28, 2008
Najpierw wstęp osobisty. Był czas, kiedy bawiłem się w anarchizm. Drążyłem temat, chcialo mi się mieć poglądy polityczne i w ogóle być bardziej aktywnym. W końcu jednak poszedłem do pracy, a polityka zeszła na dalszy plan. Wciąż, mimo wszystko, odróżniam PJ Proudhona od PJ Harvey, a koreańscy anarchiści mają u mnie szacunek za Shinmin. Gdzieś w tle kołaczą idee i pomysły. W jakiś sposób na mnie oddziaływują (Obywatela zdarza mi się przeczytać nawet teraz, polecam).
Co ma to do muzyki? Proste. Kiedy znalazłem składanki zespołów wywodzących się od lub wspierających Zapatystów, to musiały się one pojawić na blogu.
Nie znaczy to, że to słaba muzyka. Niekoniecznie dzieło sztuki, ale na pewno przyjemne brzmienia od latynoskiej przez reggae, ska, punk i okolice rocka. Na tyle, ile rozumiem z hiszpańskiego, poruszają tematy Zapaty. Na luźne słuchanie nadaje się na pewno, a kilka perełek też można znaleźć.
Prawda o prawdziwym mężczyźnie
czerwiec 2, 2008
Prawdziwy mężczyzna nie musi zasadzić drzewa.
Prawdziwy mężczyzna nie musi zbudować domu.
Prawdziwy mężczyzna nie musi splodzić potomka.
Prawdziwy mężczyzna musi mieć maskę meksykańskiego zapaśnika. Po prostu. Sami zobaczcie.
El santo, jeden z najbardziej znanych zapaśników w Meksyku, wystapił w ponad pięćdzieściu filmach, odsłaniając twarz dopiero na kilka lat przed śmiercią. Maska zapaśnika jest jego siłą, duszą i symbolem. Znakiem prawdziwego mężczyzny.
Możecie je kupić w tym sklepie internetowym (jak ja to pewnie zrobię), który nie płaci mi za reklamę. Serio. Obejrzeć też warto. Mają piękne wzory.
Co do muzyki – Lady Bombon vs. Gigaboy to moi faworyci, których chciałbym zobaczyć w soundtracku do współczesnego filmu o luchadorach. Taneczne, funkowe i ma energię. Trochę posmaku meksykańskiego electro i fantazji. Załóż maskę i idź na densflor, tak jakby to zrobił Santo.
Przepis na burrito
kwiecień 15, 2008
Składniki
* 10 placków tortilli,
* 2 duże piersi kurczaka,
* 2 duże papryki – czerwona i zielona,
* 1/2 cukinii,
* 1/2 puszki kukurydzy,
* cała mała puszka czerwonej fasolki,
* pomidory w zalewie,
* 6 dużych pieczarek,
* czosnek,
* sos guacamole lub czosnkowy,
* tabasco,
* czerwona mielona papryka,
* 100 g startego żółtego sera.
Sposób przygotowania
1. Piersi kroimy w kostkę, wrzucamy na olej, smażymy, dodajemy pomidory w zalewie i czosnek (około 4 ząbków).
2. Kiedy sok z pomidorów odparuje, dodajemy warzywa: papryki pokrojone w kostkę, cukinię w plastry, pieczarki w plastry.
3. Kiedy zmiękną, dodajemy fasolkę i kukurydzę, dodajemy czerwoną mieloną paprykę i tabasco.
4. Nakładamy na tortille, zwijamy, układamy w naczyniu żaroodpornym, posypujemy startym żółtym serem i zapiekamy 10 min.
5. Podajemy z ogórkiem zielonym i sosem guacamole lub czosnkowym.
Smacznego.
W trakcie przygotowania i jedzenia słuchamy oczywiście nagrań z koncertu Calexico. Jak inaczej.
Przepis wzięty z tej strony
Piosenka
kwiecień 8, 2008
Największa sala koncertowa w mieście pęka w szwach. Przyszli najznamienitsi obywatele, hardzi młodzikowie ze swoimi dziewczynami, całe rodziny. Wszyscy czekają na wyjątkowe wydarzenie. Wpatrzeni w niebo – specjalnie na te okazję zdjęto dach budynku.
Nareszcie są. Na niebie błyska nieziemskimi światłami gigantyczne sombrero. Podlatuje statecznie nad zgromadzonych, którym z emocji zabrakło tchu w piersiach. Krzyki na widowni. Służby porządkowe odrywają swój wzrok od niesamowitego przybysza i pomagają omdlałym z szoku.
Nikt nic nie mówi, prawie, że nie oddycha. Słychać tylko odgłosy owadów i cichy szum silników ufo. Nagłe błysnęły światła i na scenę teleportowali się ONI. Twórcy największego hitu w historii Meksyku. Łzy wzruszenia płyna po twarzach słuchających, ekstatyczne okrzyki podnieconych muzyką. Tak obcy i dziwnie wyglądający, przybyli do nas z gwiazd, żeby zagrać tak bliską naszym sercom piosenkę.
JEJ.