Bollywood to nie jest

listopad 9, 2008

Nie wiem za dużo o Krisznie i hinduizmie. Kilka mniej lub bardziej przypadkowych książek, parę spotkań z wyznawcami Kriszny (Jakiś czas doręczałem im listy.) i indonezyjskie religijnokiczowate obrazy wiszące jako ozdoby w moim domu (Fajne i kolorowe, a na Francisa Bacona, Nowosielskiego czy El Greco mnie nie stać, przykro mi.). Kiedy jednak trafiam na kilkanaście albumów z zapisem pieśni świątynnych z Indii, nie mogę się oprzeć pokusie i ich nie polecić. Chociażby ze względu na ich wartość etnograficzną. Dobrze przy tym nagrane, nie bójcie się. Żadnych przypadkowych dźwięków z ulicy.

Warto.

Pod wpływem

czerwiec 28, 2008

Kolejny etnograficzny rarytas dla amatorów takich brzmień. Reszta może to polubić albo odrzucić. Zapis szamańskiego rytuału z udziałem halucynogennych grzybów w wykonaniu Indian Mazatec z Meksyku. Rdzenna poezja konkretna. Resztę trzeba posłuchać samemu.

Tutaj zip.

Natura w Islandii sprawia różne niespodzianki. W trakcie nocy polarnej można zobaczyć słońce i księżyc jasno świecące jednocześnie naprzeciwko siebie w połowie nieboskłonu, najdziwniejsze kolory chmur oraz najważniejsze – zorze polarne. Zorze potrafiły zatrzymać pijanych w sztok robotników budowlanych wracających samochodem z baru, by wysiedli z samochodu w kompletnej dziczy(czytaj – większości islandzkich terenów) i podziwiać je z opadniętymi szczękami.

Nie obchodzi mnie, jaki jest powód ich powstawania, są świetne.

Stephen McGreevy nagrywa zorze polarne. szumy i zakłócenia elektromagnetyczne jakie powodują. Co daje równie dobry minimal noise ambient jak obrazy z powyższego filmu.

Polecam.

Syberyjska synestezja

maj 25, 2008

Mam problem z albumem Gulstry Artiklera. Jest świetny, to muszę przyznać. Kłopot pojawia się próbie opisania dźwięków. Przychodzą mi na myśl filmy Andrieja Tarkowskiego, album z malarskimi impresjami muzycznymi Isuzu Kochiwy, rosyjski awangardowy folklor z tego wpisu.

Różnorodne dźwięki, od field recordings do elektroniki, akustycznych instrumentów i ludzkich głosów tworzą swietną organiczną całość nie rażącą tanim ambientem. Zaskakującą ciepłą i głęboką.

Posłuchajcie sami.

Pocztówki z wakacji

kwiecień 30, 2008

Rzadko są oryginalne. Najczęściej to banalnie egzotyczny obrazek i podsumowanie najnowszego turystycznego podboju w kilku słowach. Nikt nie stara się opisać swojego zderzenia z nową kulturą, bo zderzenia nie ma. Więcej czasu na wyjeździe spędzane jest w hotelach i ściśle kontrolowanych warunkach.

Piszę o tym słuchając field recording z Darjeeling, które jest przeciwieństwem najbardziej popularnej autystycznej turystyki. Wciąż będąc pocztówkami dźwiękowymi – krótkimi informacjami niż pełnym tekstem, to jednak można wyczuć w nich empatię i szacunek dla cudzej kultury. Po drugie, choć wyrywkowe, to są na tyle same w sobie ciekawe, że warto się z nimi zapoznać.

Albo po prostu jestem białym liberałem z poczuciem winy.

Do posłuchania.

Prawie Znikający Punkt

kwiecień 22, 2008

Obserwowany obiekt:
Kierowca. Jedzie autostradą. W nocy. Pustą. Od wielu godzin prowadzi. W stanie pośrednim między transem i snem. Mija światła przydrożne. Czasami jest to nie tylko światło. Dom. Billboard. Inny samochód.

Muzycznie:
Nienawidzę ambientu. Jest smętny nudny i często wtórny. Na szczęście Dj Sheild nie gra ambientu. Dobra mieszanka turntablismu, field recordings, elektroniki i free jazzu. Muzyk bierze zsamplowane ludzkie głosy, wolne beaty, jazzowe granie i tworzy mocno organiczną i łatwo przyswajalną w odbiorze całość. Kontruje wszystko mongolskim gardłowym śpiewem, didżeridu, azjatyckimi głosami. Nie pozwala słuchaczowi zasnąć i mimo pierwszego wrażenia trzyma mocną kontrolę nad fłowem utworu. Do wielokrotnego przesłuchania.

Gorąco polecam.

O pisaniu bloga

kwiecień 19, 2008

Regularne pisanie na mp3bloga przypomina pracę. Pracę na pół etatu, ale zawsze. Siedzę przed monitorem. Przedzieram się przez setki nagrań oceniając ich jakość i sens umieszczenia na swoim blogu. Piszę wstęp do linka, żeby czytelnik nie poczuł się oszukany gołym odnośnikiem.

Nie chcę jednak na nikim stosować emocjonalnego szantażu. Piszę tego bloga dla zabawy i możliwości podzielenia się radością odkrycia dobrej muzyki. Kiedy wreszcie znajdę właściwy netlabel czy zespół, czuję się, jakbym trafił na żyłę złota. Zmęczony, z sieczką w uszach, ale podekscytowany.

Tak właśnie czułem się przy znalezieniu Top-40. Rosyjski, naprawdę eklektyczny netlabel – od jazzu, muzyki współczesnej, improwizowanego folku do techno, rave, ambient. Wszystkie nagrania są naprawdę dobrej jakości i można je sciągać w ciemno(zakładając, że trafi się na coś w swoim guście). Szczególnie polecam:

Summer Time Summer Time – doskonały jazz z doskonałym brzmieniem. Zazwyczaj mniej mi podchodzi bardziej tradycyjny jazz, ale tutaj mamy do czynienia z czymś naprawdę dobrym.

Gultskra Artikler Ethnic Live – field recording, elektroakustyka, awangarda oraz kilka innych muzycznych gatunków swobodnie wymieszanych i tworzących mocne, głębokie i przemyślane nagrania.

Denis Zabavsky Folk Avangard SuperDrive – wszystko zawiera się w tytule. Mistrzowskie improwizacje na bałałajce, rosyjski folk w emocjach równy nagraniom Dreva, Hilki Mychajło Chaja, Kapeli ze Wsi Warszawa. Jeśli ktoś zna te nazwy i nazwiska, wie, o jaką potęgę chodzi. Jeśli nie, wciąż polecam przesłuchanie.

Motor Dragon – plunderphonics i field recordings w pełnej krasie. Warto.

Resztę propozycji Top-40 sprawdźcie sami.