Dub in Taiwan*

grudzień 21, 2008

Związek Francuzów z reggae jest dosyć mocny. Najlepszym białym rasta jest w końcu Serge Gainsbourg. Nie wierzycie? Posłuchajcie jego albumów nagranych na Jamajce.

Wyrośli mu jednak konkurenci grający dub/hip hop/reggae. Ich muzyka dobrze buja i pulsuje, aż się chce blanty wyciągać. Szkoda, że tylko trzy utwory. Chciałoby się więcej.

Warto.

Tacy sprytni byli i się maskują z tytułem. Szukajcie własnie tego albumu.

Poległem. Naprawdę się starałem, jednak przegrałem przez nokaut. Próbowałem wybrać kilka wyjątkowych albumów digital reagge/dub, ale pomimo przesłuchiwania ich przez co najmniej dwie godziny, nie mogłem się zdecydować. Wszystkie są dobre. Mieszanka 8bitu, sf i czasami nawet Ennio Morricone wtłoczona w mocne laptopoworegałowe granie. Yahtari to conajmniej trzystukilowy cyberrastagoryl. Nikt nie ma szans.

Mimo wszystko będzie kilka polecanek:
Samurajsko/8bitowe reagge/dub
Wokal rządzi, bas jest głęboki, a reszta nie pozostaje w tyle. Kolejna perełka.

Pamiętajcie jednak, że to tylko wierzchołek góry haszu.