Mam pewną teorię. Niektórych gatunków można słuchać tylko w określonym wieku powyżej którego wchodzi albo ironia albo nostalgia. Przykładem niech będzie Digital Hardcore.

Zacząłem go słuchać pod koniec szkoły średniej dzięki przypadkowej kasecie Atari Teenage Riot. Mocny techno-hardcore-breakcore z bojowo zbuntowanymi i nastoletnimi okrzykami. Precz z rządem! Precz z zastaną opresywną kulturą! Precz ze złymi, faszystowskimi policjantami! Chodźny wszycy na demonstrację! Zniszczmy rząd!

Wyczerpałem chyba miesięczny przydział wykrzykników, jaki przypada na tego bloga. Tak czy inaczej, digital hardcore fajny był, głośny i agresywny. Hasła troche śmieszne i buńczunczne, ale bunt to bunt.

Obecnie mam 30 lat i nie wyobrażam sobie, żebym słuchał i fascynował się DH tak , jak wtedy. Brak mi tych hormonów i ślepego gniewu na świat.

Dla wszystkich nastolatków prawdziwych i duchowych.

I jeszcze więcej hormonów.