Energetyczne.

Dobrze nosi.

Z przekazem.

Mieszanka afro, jazzu, bluesa i hip hopu z Francji (pozwolę sobie ukraść opis ze stony na archive.org).

Może nie są szczególnie ekscentryczni, ale dobrzy są na pewno.

D’Exils en itinéraires

Warto.

Grant Morrison narzekał w Invisibles, że murzyni wybrali paternalistyczny Islam zamiast religii pozwalającej im na wolność. Nie zauważył pewnie afrofuturyzmu. Ruchu kulturowego mieszającego afrykańskie tradycje z nurtami sf, przedstawiającego murzynów jako spadkobierców cywilizacji i przybyszów z kosmosu, posłańców przyszlości. W dodatku podanego z jajami i stylem. Sun Ra, George Clinton, Herbie Hancock. Z pisarzy chociażby Samuel R. Delany.

Dlatego warto polecić spadkobierców afrofuturyzmu – Solstice. Jazzrockowe fusion. Warto.

Do posłuchania.
Do ściągnięcia.

Salam, salam

październik 31, 2008

W przypadku tego albumu sprawa jest oczywista. Im więcej będę pisał, tym dłużej będę przedłużał wam mozliwość posłuchania swietnej muzyki. Przewińcie więc od razu do linka i nie czytajcie dalej.

Uczciwa i prawdziwa muzyka z Senegalu. Dobrze zagrana. Dobrze nagrana. Ma serce i koi duszę. Nie wiem, jak oni to robią, ale afrykańskie brzmienia są zawsze ciepłe, podają swój przekaz w sposób zrozumiały dla każdego. Coś musi być na rzeczy z Afryką jako kolebką ludzkości.

Tutaj.

Znacie? To posłuchajcie.

wrzesień 27, 2008

Każdy zna My life in a bush of ghosts. Brian Eno, David Byrne, początki samplowania, pierwociny hip hopu i elektroniki w kształcie, jaki znamy obecnie , tra la la, itp. Cokolwiek by nie sądzić o obu panach (wolę Keitha Le Blanca, mówiąc szczerze), swoje do rozwoju muzyki dołożyli (nie zapominając o biorącym udział w nagraniu płyty Billy Laswellu). Wiecie, że album ma już 27 lat?

Na 25lecie twórcy postanowili wydać reedycje ze specjalną wkładką. To właśnie ona będzie tematem tego wpisu. Udostępnili dwa utwory z płyty do samplowania, modyfikowania i późniejszego umieszczania na tej stronie.
Można przeglądać przeróbki, głosować i ogólnie bawić się na wiele sposobów. Polecam.

Historii ciąg dalszy. Ktoś zebrał część remiksów i zrobił z tego album. Darmowy, do ściągnięcia na Internet Archive. Wersje są różne, ale miło jest porownać współczesne wizje muzyczne z ich praszczurem.

Tutaj.

Mali, nie Malibu

czerwiec 15, 2008

Ten wpis miał otwierać mojego bloga. Od pomysłu na niego rozpoczęła sie cała moja poważniejsza zabawa z pisaniem o mp3. W poście nr 71 odrabiam więc wszystkie zaległości. Chłopcy i dziewczęta: afrykański rap. Podobno bardzo popularny w części krajów na tym kontynencie. Wielka szkoda, że znajomy, który był w Afryce nie lubi hip hopu i unikał go jak ognia. Mógłby mi kupic kilka kaset.

Pod każdą płytą znajduje się utwór w mp3.