Zemsta za chip tunes

listopad 9, 2008

Z muzyką 8bit bywa duży problem. Najczęściej opiera głównie na nostalgii i ekscentryczności, nie niosąc ze sobą wartości muzycznej. Co gorsze, powoli staje się modna i straszy coraz bardziej niespodziewanych miejscach. Dlatego dzisiaj będzie odtrutka. Muzyka z Tetrisa zdeformowana i powykrzywiana na noise, eksperymenty i dadaizm. Jeśli ktoś wam powie, że lubi chip tunes, dajcie mu ten album. Może się wyleczy.

Tutaj.

Pisanie od kuchni

czerwiec 15, 2008

Wpis, w którym przedstawię krok po kroku proces pisania wpisu. Taki intertekstualny i rekurencyjny będę, jej.

1. Późno w nocy zacząłem szukać filmu fragmentów Ninja Wars na youtube. Od odnośnika do odnośnika przeszedłem przez kilkanaście filmików z bardzo złych produkcji o ninja.

2. Pojawia się pomysł, napisać coś o ninja na blogu. Czemu nie?

3. Udaję się do mojej ulubionej strony – Internet Archive i od razu uderza mnie tytuł – Kamakaze Kitten-The Ultimate Feline Hyper Atomic Laser Canon Battalion Ninja Team Crew Of Great Justice. Ośmiobitowe granie, hmmm. Dawno tego nie było. Jednak muzyka wciąż nie taka, jak trzeba.

4. Szukam dalej z założeniem jakiegoś 8bit i trafiam na Zombie Birthsday Cake OST .

5. Wciąż nie całkiem to, ale jest wydawane przez netllabel Pterodactyl Squad!

6. Po przejrzeniu katalogu następuje chwila ciężkiego wyboru A Speck in the universe czy Tropicalesque?

7. Napisanie tekstu i podanie linka do zipa na stronie netlabela

Gotowe.

Poległem. Naprawdę się starałem, jednak przegrałem przez nokaut. Próbowałem wybrać kilka wyjątkowych albumów digital reagge/dub, ale pomimo przesłuchiwania ich przez co najmniej dwie godziny, nie mogłem się zdecydować. Wszystkie są dobre. Mieszanka 8bitu, sf i czasami nawet Ennio Morricone wtłoczona w mocne laptopoworegałowe granie. Yahtari to conajmniej trzystukilowy cyberrastagoryl. Nikt nie ma szans.

Mimo wszystko będzie kilka polecanek:
Samurajsko/8bitowe reagge/dub
Wokal rządzi, bas jest głęboki, a reszta nie pozostaje w tyle. Kolejna perełka.

Pamiętajcie jednak, że to tylko wierzchołek góry haszu.

W tym wpisie nie będzie gry wstępnej. Za dużo muzyki marnuje się samotnie w sieci. Jest za to gigantyczna dawka japońskich brzmień godna samej Godzilli i wszystkich gumowych potworów razem wziętych.

Merzbow – nie muszę nikomu przedstawiać tego artysty. Kult i potęga. Bootleg z koncertu na Litwie.

Kenji Siratori – nowa gwiazda literarury cyberpunkowej, który nagrywa także industrial noise. Tetsuo skrzyżowany z Williamem Burroughsem, muzyka w podobnych klimatach.

Battlehawk – Noisepsychodelicznymetal, kolejne nagranie z koncertu. Polecam.

Tsuyama Atsushi – basista Acid Mothers Temple, rispekt, rispekt. Troche psychodelii, popu z lat 70tych, hardrocka. Wyjątkowy nastrój, mniej psychodeliczny niż w Acid Mothers, ale dobra introspekcja.

Breakneck Static – tu lekkie oszustwo, bo zespół angielsko-japoński, ale no wave, noise i Lydię Lunch lubią tak samo jak ja.

Blasterhead – gameboy rave i świetne 8bitowe granie.

YuMi + Acid42 – na uspokojenie po wcześniejszych ekscesach synthpopowe wersje japońskich kołysanek i wierszyków dla dzieci.

Uffff! Taka dawka muzyki powinna wam wystarczyć do następnego tygodnia i kolejnych wpisów.

Djakuju i dobranicz.