Blues.
Czy pisałem, że to blues?
Pochodzą z Hiszpanii i nazywają się Los Voodoo Santos.
Cytując polskich dziennikarzy bluesowych (uwaga, wyobrazić sobie nadęcie polskiego dziennikarza muzycznego) – Bo wiecie, blues nie jest smutną muzyką.
Los Voodoo Santos nie są smutni. Mają dodatkowo swoje pomysły na muzykę (trochę wplecionego jazzu i latynoskich wpływów), a album jest dobrze nagrany. Więcej nie trzeba.
Co tu dużo pisać – album sieje spustoszenie w dowolnej porze dnia i nocy. Przemyślana kolejność utworów, energia dokładnie w tych minutach, kiedy jest potrzebna – na dobrą sprawę album może być zapętlony nieskończoną ilość razy.
Czekam na ich kolejny “krążek” – bo tego, że trafi w światło bramki jestem pewien.
Dzięki.