Ostrożnie z harsh noise
czerwiec 8, 2008
Czujcie się ostrzeżeni. Wchodzimy z niebezpieczny grunt czystego i intensywnego hałasu. Żadnego ciepłego plumkania elektroniki, tłustych, tanecznych tanecznych beatów czy innej taryfy ulgowej. Od razy piszę, tak, harsh noise można lubić i słuchać. Jestem tego najlepszym przykładem.
W przypapadku harsh noise trudno mówić o melodii (z oczywistych względów), wszystko skupia się strukturze nałożonych hałasów i wrażenia. Jeśli nie jest pusta i nie nudzi, to dobry noise. Jeśli dodatkowo daje mocnego kopa w mózg, to świetny noise.
Macronympha – to świetny noise, erotyczny i organiczny (prawie na poziomie Masonny i Hermit). Z dodatkowymi subtelnościami, jak ktoś się wsłucha.
Armenia – bardziej paranoiczne i surowe wrażenia, skupia się bardziej na zbudowaniu struktury dźwięków, dramaturgii i treści.
The Haters – mają mocne korzenie w klasycznym industrialu i to słychać, brzmią jak współczesne Throbbing Gristle. Mimo wszytko grają noise.
Taka dawka harsh powinna wystarczyć na początek. Jeśli się komuś spodoba, może liczyć na kolejne odcinki.
wyjdę zanim wejdę, jeśli pozwoliszszsz…