Jamendo jest słabe
maj 17, 2008
Zazwyczaj. Przeglądam kolejne strony i niczego dobrego nie mogę znaleźć. Dzisiaj się jednak strona zrehabilitowała i wypluła świetne albumy. Na ósmej i późniejszej stronie w wyszukiwaniu, ale zawsze.
Low Cost Music – mieszanka electro-jazz-fusion-rap-rocka. W paru miejscach(czwarty i szósty utwór) bolą rockowe wtręty i trochę zbyt mainstreamowi jak na moje gusta, ale potrafię docenić dobrą rzecz, kiedy ją słyszę. “A cup of coffee?” rządzi i choćby dla tego utworu powinienem to zlinkować.
Lucabombatomica – jeden utwór, ale warty posłuchania. Electro-funk-rap. Zapętlić i niech gra.
Głównym powodem pisania tego wpisu jest jednak After infinity. Jazz, free jazz i improwizacja z rapem na wokalu. Gdybym jeszcze znał francuski. Dwa albumy do ściągnięcia.
jamendo się zatka.
bo już schodzi na psy, ale to chyba taka już tematyka psia…
selekcja jamendo faktycznie jest drogą przez mękę- zwłaszcza, że wyszukiwanie jest dość specyficzne, a i odsłuch utrudniony.
ale dobra- nie wieszajmy tak tych psów. są/ zdarza się jak widać napotkać na perłę, więc to przecież nic nowego- po prostu i tu trzeba się przebijać przez masę sieki, taki już chyba los netaudioblogerów.
pozdrówka! strajkujesz?
Tak strajkuję, że zapieprzałem w trakcie strajku po 12 godzin.
Z Jamendo jest ból, ale też ogólnie muzyka mi średnio podchodzi, trzeba na serio głęboko grzebać.