Nie dziwię się krytykom muzycznym, że tak lubią wymyślać nowe gatunki. Zabawa przy tym jest lepsza niz przy klockach Lego, a poczucie satysfakcji jak przy dobrym orgazmie. Tym większa, że ludzie pewnie to łykną. Zabawię się więc krytyka muzycznego dla netlabela z tego wpisu:

ethno-jazz-trance
world-psych-fusion
tribal-cosmic-groove-jazz
electro acoustic-space-jazz-lounge

Coś wam to mówi?

Tyle samo, co mi.

Niewiele.

Netlabel Cosmic Cartel jest tworzony przez dwóch muzyków udotępniających swoje nagrania, a jest ich sporo. Właśnie nie za ciężkie world music-jazz-trance-electronic-chill out z lekkimi odjazdami w bok. Coś dobrego można zawsze trafić.


O tu.

Odpowiedzi: 3 do “Rozkosze krytyki muzycznej”

  1. emeliks powiedział/a

    no i właśnie, że znowu coś dodam ;)

    bo łykną- piszesz, a potem, że nikomu to nic nie mówi- piszesz, pytając.

    otóż: jedno i drugie! będąc w necie jakimś tam blogerem sam wymyślasz pewne nazwy- jeśli trafne- przyjmują się i to tyle w tym temacie.

    bardzo ładny jest psych-trance-jazz. nie pozostawia miejsca na np. smooth-pop-jazz czy lounge-downtempo-jazz. nieeee…

    rzeczy należy nazywać. jak TY ich nie nazwiesz- nazwie je kto inny! od czasów hieroglifów [to też pismo, to też nazwy!] wszystko się nazywa.

    a jak się wymyka- to temu czemuś należy się zaszufladkowanie wielogatunkowe, hyb-ryba tzw. ;)

    ps. jak już sobie upatrzę bloga do komentowania, to zabij!- jadę do końca. mojego lub jego…

    bo fora nie dla mnie

    pzdr. człowiek z niewysokiego domku

  2. emeliks powiedział/a

    Robert Pehlke!

    tego właśnie szukałem!

    dziękuję!

  3. emeliks powiedział/a

    ty, od bhakta kali nie mogę się oderwać!

    elektryczna trąbka+ elektro-etniczny podkład…

    brzmi to zaprawdę profesjonalnie! wstawki instrumentalne też są dograne z wdziękiem… mistrz trackingu, mastah of sequencer i know-how w tym temacie!

    więcej podsyłaj tego typu znalezisk!

    wiele netaudio słyszałem, ale to jest doprawdy…

Napisz odpowiedź