Nie pisałem, bo słuchałem
maj 7, 2008
Piszę o różnej muzyce. Czasem dobrej, czasem gorszej. Zależnie od tego, czy uważam ją za ciekawą do polecenia i choćby sprawdzenia. Jednak u Randa Reynoldsa nie ma problemu z jakością. Za najlepszą rekomendację niech posłuży fakt, iż słucham go bez przerwy od pięciu dni i wciąż jest dobry tak samo, jak na początku.
Najłatwiej zaliczyć Randa Reynoldsa do alt country. Porusza tematy country & western, ma nowoczesne podejście do tego gatunku. Nie byłoby to jednak dla niego uczciwe. Lepiej napisać o najoczywistszych skojarzeniach, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy go słucham.
Johnny Cash i Lou Reed.
Piszę o skojarzeniach, bo jako artysta, Reynolds ma swoją drogę i te nazwiska dają tylko porównanie do intensywności i klimatu granej przez niego muzyki. Sam określa swoje brzmienie jako Hillbilly Noir. Jak zwał, tak zwał.
Kiedy słuchałem go po raz pierwszy, poczułem się jakbym słuchał Heroin Velvetów – minimalistyczne, transowe, wali emocjami jak młot kowalski, a człowiek ma potężną charyzmę i świetny głęboki baryton. Nie wiem, czy spodoba się wam tak samo jak mi, ale sprawdźcie.
Najlepiej zacząć słuchanie od ostatniej płyty Patient Master. Najmocniejsza i najbardziej transowa. Jeśłi spojrzeć na kolejne nagrania, widać, że zmierzał do właśnie takiego brzmienia.
Później już, jak kto chce. Na pewno dobre są AmericanX i Scorched Earth. Scorched Earth troche lżejsze, ale przez to ciekawe. Jakość równie dobra.
Warto też zajrzeć na jego stronę i pomysleć o kupnie jego albumów. Warto.
dziń dybry!
http://www.jamendo.com/pl/album/6981
no.
a tak wogóle to wciąż poszukuję kilku niezłych numerów spod znaku Laswella, Molveara itp. jazzów transowo-undergrandowych do następnej niesencji.
czy masz coś może takiego w zbiorach?
ale nagrania nie live i nie garage, please
będę zobowiązany za linki na mlonxy małpa neostrada kropka pl.
z góry dziękuję!