Grałem na pianinie. Znam trochę harmonijkę. Mam didjerodoo. Jednak instrumentem, który ostatecznie wybrałem, jest ukulele. Kupiłem je przez internet podczas zimowego pobytu w Islandii.

Siedziałem wtedy na odludziu jako jeden z robotników budujących świniarnię dla miejscowego potentata mięsnego. Samotny dom 30 – 40 kilometrów od najbliższego miasta. Z widokiem na ocean, żużel, kamienie i inne świniarnie. Zamieszkany przez przez 15 Polaków i Ukraińców. Noc polarna – słońce wstaje o 9 rano i zachodzi o 13.

Pewnej soboty pożyczyłem od szefa laptopa i zacząłem z nudów i desperacji szukać hawajskich koszul. Skończyłem z zamówionym ukulele i podręcznikami do nauki gry oraz setką z obrazkiem tancerki hula.

Koniec anegdoty z życia wziętej. Czas na muzykę. Graną na ukulele oczywiście. Cykl koncertów nazwanych Ukulele Noir:

Craig Robinson – uke i głos, klasyczny folk śpiewak z czasami wprowadzonymi elementami retro. Tom Waits z płyty Black Rider i brutalny kabaret Tiger Lillies w klimacie.
Melvern Taylor and the Fabulous Meltones – retro w stylu lat 50tych z dodatkowymi motywami wprowadzanymi przez wokal.
East Boston Make Out Club Band – dwie dziewczyny z lekko kabaretowym podejściem.

Napisz odpowiedź