Weekender
kwiecień 11, 2008
Piszę ten wpis w piątek o dziesiątej wieczorem. Jak to o mnie świadczy? Ano, jestem nerdem bez życia społecznego i spędzam najlepsze chwile przed komputerem. Jednak nawet takie geeki znają dobrą muzykę.
Tak, chłopcy i dziewczęta, nadszedł czas na funk. Nieważne, czy sluchacie go na imprezie, sami w domu czy w pracy, czas na kręcenie tyłkiem do funkowych rytmów.
Papa Grows Funk – nagranie z koncertu o świetnej jakości, bas i perkusja pompują mocny groove, a reszta zespołu nie jest gorsza i dodaje swoje. Tańczę, jak to piszę(nie chcecie mnie widzieć tańczącego, serio). Genialne.
Atomic Clocks Tundra Funk – teraz coś naprawdę niezwykłego, improwizowany funk. Nie gorszy niż pierwsza polecanka, elemet free jazz/impro jest naprawdę dobrze wykorzystany i odmienny od bajczęsciej spotykanego we free impro brzmienia. Bębny i bas pompują, aż miło, a saksofony i gitara uzupełniają się i zderzają melodiami wokół groove. Najlepsze z obu obu światów – nie myslałem, że da się tak połączyć oba brzmienia.
Baile Funk mixtape – Ten link jest troche z innej beczki. Niektórzy nazywają to furacao, baile funk, rio funk, carioca funk. Muzyka z brazylijskich slumsów. Surowa, taneczna muzyka oparta o gwałtowne beaty i agresywne wokale. Zresztą, to moja ulubiona muzyka taneczna(pomijac funk oczywiście) i polecałbym ją niezależnie od okoliczności. Na serio radzę jej posłuchać.
Tyle powinno na resztę piątkowej nocy. Polecam się na przyszłość.
Pierwszy raz interesuje mnie wszystko co rzuciłeś. Zasysam!
to i ja coś napiszę…
Tsujama na trzecim numerze rozkazał mi ściszyć się natychmiast! a tak pięknie pitolił na początku…
więc no cóż- lost frog pełnom gembom, czego się spodziewałem wreszcie?
ale funki zapoznam, chociaż raczej radykalne zapodajesz linki, więc drżę nieco od kolan w dół…