maj 12, 2008

The Ultimate Elvis Collection pt 3 (youtube version)

Historia naśladowców Elvisa w 10 minut. Uwaga na teksty pana z rudą brodą - Elvis jest kosmiczną esencją, która uwolniła Amerykę duchowo i kulturowo. Elvis był jak grzmot.

Ślub udzielany przez Elvisa. Rządzi. Las Vegas w pigułce.

Nie ma muzyki dzisiaj.

maj 11, 2008

Ostatni wpis o pisarzach, obiecuję

Dzisiaj padło na Izaaka Babla. Świetne, żywe opisy i dialogi. Opowiadania i dramaty krótkie i na temat, ale dające dobry opis kultury i tradycji żydowskiej. Opowiadania odeskie to jedna z książek, które bym zabrał na bezludną wyspę. Krótka, ale nadająca się do wielokrotnego czytania i smakowania języka i stylu autora. Nie mówiąc już o tematyce - kogo nie zainteresują historie o legendarnych żydowskich gangsterach? Polecam.

Poza Bablem, muszę przyznać, mój kontakt z kulturą żydowską nie jest tak duży - Kabała, Isaak Bashevis Singer, hip hop klezmerka Socalled, wszystkie wcielenia Johna Zorna i okolic. Mieszkałem w mieście, w którym przed wojną było jedna trzecia mieszkańcow była narodowosci żydowskiej, a w którego okolicach tłum zamordował kilku żydowskich kupców.

Pomijając ciemne strony i skupiając się na muzyce. Klezmerskie granie to dobre granie. Kto nie słyszał, niech zajrzy:

tutaj po pełny album Red Hot Chatchkas (Family album)

Sporo nagrań M’Chayech

maj 10, 2008

Rozkosze krytyki muzycznej

Nie dziwię się krytykom muzycznym, że tak lubią wymyślać nowe gatunki. Zabawa przy tym jest lepsza niz przy klockach Lego, a poczucie satysfakcji jak przy dobrym orgazmie. Tym większa, że ludzie pewnie to łykną. Zabawię się więc krytyka muzycznego dla netlabela z tego wpisu:

ethno-jazz-trance
world-psych-fusion
tribal-cosmic-groove-jazz
electro acoustic-space-jazz-lounge

Coś wam to mówi?

Tyle samo, co mi.

Niewiele.

Netlabel Cosmic Cartel jest tworzony przez dwóch muzyków udotępniających swoje nagrania, a jest ich sporo. Właśnie nie za ciężkie world music-jazz-trance-electronic-chill out z lekkimi odjazdami w bok. Coś dobrego można zawsze trafić.


O tu.

maj 10, 2008

Z’ev

Ten, kto zna to imię, wie o co chodzi. Kto nie zna, powinien jak najszybciej poznać. Muzyk działający od prawie trzydziestu lat i cały czas niezłomnie idący swoją ścieżką muzyczną. Współtworzył scenę industrialną jednak nie można zamknąć go tylko tych kategoriach. Jest też znawcą kabały i magii, współtworzył z Hafler Trio płyty-rytuały, na swojej stronie ma możliwość ściągnięcia swojej książki Rhythmajik.

Grał z Glennem Brancą, Bauhaus, Hati, wciąż nagrywa i koncertuje. Żywy i wciąż świeży klasyk muzyki awangardowej, współczesnej i industrialnej. Młodsi muzycy muszą się naprawdę starać, żeby mu dorównać w intensywnosci i pomysłach.

Jego płyta do pobrania.

maj 10, 2008

Pamięci Philipa K. Dicka

Jestem wielkim fanem Philipa Dicka. Sczególnie lubię jego późniejsze powieści za ich paranoję i jednoczesną wrażliwość. Mieszanie przyziemnych problemów z wielkimi sprawami, tematami oraz psychodelicznym stylem jego prozy.

Kolekcjonuję też nagrania oparte o jego twórczość. Mam operę Toda Machovera na podstawie Valis, DWW nagrane przez Richarda Pinhasa.

Bubzigohn ze swoim darmowym albumem trafił w mój czuły punkt. Gdyby Dick był muzykiem nagrałby taki album, jak The left-hand path to jahweh’s doorstep. Po prostu. Ścieżka dźwiękowa do podrózy po psychicznym krajobrazie PKD, ale proszę się nie obawiać - żadnego noise. Rozjechany pop, anti-folk, trochę psychodelii.

Wejście tutaj.

Strona muzyka ma więcej dickowskich perelek.

maj 7, 2008

Ginsberg kontra Blake

Zawodnik w pierwszym narożniku: William Blake. Poeta, mistyk i malarz.

Pretendend do tytułu mistrza: Allen Ginsberg, beatnik, poeta i pisarz, muzyk, aktywista polityczny, buddysta.

Przebieg walki: Ginsberg śpiewa poezję Blake’a w okołorenesansowofolkowym stylu z hippisowskimi i psychodelicznymi naleciałościami (duch epoki musi być zachowany).

Wynik: Daje radę. Z wielu względów. Z jednej strony to zapis ducha epoki. Dodatkowo poezja Blake’a ożywa w wykonaniu Ginsberga i choć niekoniecznie jest to najwyższy poziom muzyczny, to wystarcza, by stworzyć dla znających te wiersze nową interpretację. Dla początkujących może to znowu być łagodny wstęp do twórczości angielskiego mistyka.

Oceńcie sami.

maj 7, 2008

Banały o słońcu

Jak jest słońce, ludzie sa weseli.

Jak jest słońce, lepiej się pracuje.

Jak jest słońce , to jest lepiej niż kiedy pada.

Jestem listonoszem i jak jest intensywne słońce, po kilku godzinach jazdy na rowerze blisko mi do udaru. To dopiero maj.

Nie mam nic sensownego do napisania o słońcu. Lepiej przejść do muzyki - tym razem karaibskiego karnawału. Karaiby mają dużo słońca i muzyki.

Dennis James - mieszka w Montrealu i nagrywa muzyka w róznych gatunkach, ale pochodzi z Karaibów i nie stroni od klimatów Calypso/tropikaliów.

Kenny Wallace - chrześcijański przekaz do melodii karnawałowych. Podobno na Trynidadzie tak mają.

Abe Vigoda - specjalnie dla nich wymyślono nażwę tropical punk. Stroją swoje gitary, żeby brzmiały jak steelpan i wychodzi im to dobrze. Naprawdę fajna rzecz. Do ściągnięcia tylko dwa utwory, ale warto posłuchać.

maj 7, 2008

Nie pisałem, bo słuchałem

Piszę o różnej muzyce. Czasem dobrej, czasem gorszej. Zależnie od tego, czy uważam ją za ciekawą do polecenia i choćby sprawdzenia. Jednak u Randa Reynoldsa nie ma problemu z jakością. Za najlepszą rekomendację niech posłuży fakt, iż słucham go bez przerwy od pięciu dni i wciąż jest dobry tak samo, jak na początku.

Najłatwiej zaliczyć Randa Reynoldsa do alt country. Porusza tematy country & western, ma nowoczesne podejście do tego gatunku. Nie byłoby to jednak dla niego uczciwe. Lepiej napisać o najoczywistszych skojarzeniach, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy go słucham.

Johnny Cash i Lou Reed.

Piszę o skojarzeniach, bo jako artysta, Reynolds ma swoją drogę i te nazwiska dają tylko porównanie do intensywności i klimatu granej przez niego muzyki. Sam określa swoje brzmienie jako Hillbilly Noir. Jak zwał, tak zwał.

Kiedy słuchałem go po raz pierwszy, poczułem się jakbym słuchał Heroin Velvetów - minimalistyczne, transowe, wali emocjami jak młot kowalski, a człowiek ma potężną charyzmę i świetny głęboki baryton. Nie wiem, czy spodoba się wam tak samo jak mi, ale sprawdźcie.

Najlepiej zacząć słuchanie od ostatniej płyty Patient Master. Najmocniejsza i najbardziej transowa. Jeśłi spojrzeć na kolejne nagrania, widać, że zmierzał do właśnie takiego brzmienia.

Tu można posłuchać.

Tu ściągnąc pliki Flac.

Później już, jak kto chce. Na pewno dobre są AmericanX i Scorched Earth. Scorched Earth troche lżejsze, ale przez to ciekawe. Jakość równie dobra.

AmericanX

Scorched Earth

Warto też zajrzeć na jego stronę i pomysleć o kupnie jego albumów. Warto.

maj 3, 2008

United colors of funk

Znowu weekend i powtórka z tanecznofunkowych rytmów. Do rzeczy i od razu na densflor:

The Hot Grits - zwycięzca tego wpisu. Groove na swoim miejscu, feeling, a The Meters i okolice soul/funk lubią jeszcze bardziej niż ja. Intensywne.

FunkTank.net - tylko dwa utwory, ale warto sprawdzić. Jazz i improwizacja z mocno funkową podstawą. Gdybym nie podrzucał linka do The Hot Grits, byliby najlepsi. Tak tylko drugie miejsce.

MC Doidera - kiedy piszę o funku, nie może zabraknąć muzyki brazylijskich slumsów. Dobre jak zwykle.

maj 3, 2008

Maya Deren

Mayę Deren warto znać. Wspominałem już o niej we wcześniejszym wpisie zapowiadając, że napiszę o niej więcej, co czynię.

Tancerka, choreograf, pisarka, poetka, ale dla mnie przede wszystkim autorka świetnych filmow eksperymentalnych. Surrealistycznych, transowych i najczęściej skupionych na pokazaniu ludzkiego ruchu i tańca. Jednak Maya Deren jest znana także ze swoich badań i fascynacji Woodoo. Przebywała na Haiti, nagrała wiele filmów i napisała jedną z podstawowych źródeł wiedzy o Woodoo, przechodząc też na tę religię.

Można spokojnie polecić wszystkie jej filmy, jednak największym rarytasem dla mnie będą nagrania rytuałów Woodoo - ostatnie video na stronie.

Wszystkie filmy Mai Deren.

Next Page »